Drodzy Znajomi i Przyjaciele,

za nami bardzo miłe i osobliwe spotkanie autorskie w Miejsko-Gminnej Bibliotece Publicznej im. Leona Korusiewicza w Siewierzu w dniu 8 czerwca 2022 r, miejsce bardzo nam na co dzień bliskie od czasu, gdyż przez długi czas w ciągu roku tu mieszkamy.
Biblioteka ta, mieszcząca się w ciasnym budynku wywodzącym się z innych czasów, czaruje czytelników i robi wszystko, aby ich zaprosić do siebie. Dyrektorka biblioteki Pani Paulina Peterek i cały personel przesympatycznych Pań, zapraszają często do siebie dzieci. Biblioteka pełna gwaru i dziecięcego szczebiotu, dzieci słuchające bajek i rysujące kredkami to co usłyszały, budzą moje szczególe i bardzo odległe wspomnienia. Pamiętam bibliotekarkę z mojej szkolnej biblioteki, która 60 lata temu podała mi książkę, a były to Dzieci z Bullerbyn, mówiąc:
– Marku, to Cię powinno zainteresować.
Wczoraj wraz najbliższymi byliśmy po prostu szczęśliwi. Opowiadałem o okolicznościach i wydarzeniach, które zaowocowały napisaniem książki pt.: Samo życie i już!

wiecej na facebooku zapraszam – https://www.facebook.com/marek.pietrzykowski.902

————————————————————————

Oto pierwsze i najważniejsze dla mnie spotkanie autorskie.

W czwartkowe popołudnie 12 maja 2022 r. w Centrum Aktywności Seniora w Stalowej Woli odbyło się moje pierwsze spotkanie autorskie nie tylko z Czytelnikami, ale i ze znajomymi oraz bohaterami mojej książki, z ludźmi, których spotkałem na różnych etapach życia.

————————————————————————

Arkadiusz Lasota autor okładki.

Krzysztof Śmiałek, który włożył setki godzin pracy w skład i łamanie ksiązki.

wiele lat dojrzewała we mnie chęć czy wręcz konieczność opisania tego co przeżyłem. Drodzy Przyjaciele i Znajomi ponad trzy lata temu oświadczyłem kilku osoom, że napiszę książkę. Powiedziałem to z pełną świadomością wiedząc, że muszę dotrzymać słowa. W tym okresie bardzo dużo się wydarzyło. Między innymi w Kwartalniku Literackim Wyspa został opublikowany fragment mojej książki i zebrał bardzo przychylne recenzje. Ponadto jako przedstawiciel piątego pokolenia rodu Papée przygotowałem tekst dotyczący moich najbliższych do książki pt. Z Francji do Polski, Saga Rodu Papée. Jej autor pan Jan IV Papée, po przeczytaniu mojej historii, powiedział do mojego brata Andrzeja: – „Tekst jest tak ciekawy, że pana brat powinienem pomyśleć o własnej książce”.

Marek Pietrzykowski


————————–

.
.

Drodzy Przyjaciele i Znajomi, od dłuższego czasu miałem zamiar opowiedzieć o mojej największej inżynierskiej przygodzie życia.I zamiar ten spełniłem. W dniu dzisiejszym w Tygodniku Sztafeta w Stalowej Woli ukazał się artykuł o Projekcie Pociągu Recyklingu Asfaltu MARTEC AR 2000. Opisuję w nim historię współpracy ze wspaniałymi ludźmi, która miała swój początek w Iraku. Naszą wspólną zawodową przygodę kontynuowaliśmy w Zakładach Mechanicznych Huty Stalowa Wola.

Projekt od samego początku miał nikłe szanse powodzenia. Powiódł się, bo oparliśmy go na wzajemnym szacunku, zaufaniu i przyjaźni.Nigdy przedtem ani potem nie pracowałem z tak niezwykłymi ludźmi. Przeżyliśmy niejedną burzę i wytrwaliśmy do końca. Tym artykułem postanowiłem ten zespół oddanych sprawie i sobie ludzi, zachować w pamięci, a tym których już z nami nie ma oddać cześć i honor. Przy projekcie pracowało ciężko wielu ludzi, ale moją relację zmuszony byłem ograniczyć do najbliższego grona, z którymi miałem zaszczyt pracować. Pełny znacznie obszerniejszy, nieskrępowany rozmiarem szpalty gazetowej rozdział pt. „MARTEC PRZY NIECO UCHYLONEJ KURTYNIE”, znajdziecie Państwo w mojej książce pt. Samo życiei już!, którą od wysyłki do moich Czytelników dzielą tylko godziny.Od kilku dni przygotowujemy z Grażyną wysyłkę i masa pracy już za nami.

Serdecznie pozdrawiam i cieszę się na spotkanie na kartach książki.Marek Pietrzykowski

————————–

Marek Pietrzykowski zaimponował mi już pierwszym tekstem, jaki trafił do naszej redakcji, a był to  wspomnieniowy reportaż, którego bohaterem był sam autor. Opowiedział historię sprzed lat, gdy jako chłopiec marzył o lataniu i jego marzenie się spełniło wśród szybowników na legendarnej górze Żar. Z wielką radością zamieściliśmy opowiadanie w naszym czasopiśmie, gdzie spotykają się najróżniejsze gatunki literackie, wśród których pełna autentyzmu i realizmu relacja świetnie się wkomponowała. Potem docierały do nas kolejne opowieści o przygodach i zdarzeniach z życia autora, którymi można obdzielić kilka życiorysów. Zadziwia i wywołuje zazdrość (ale zawsze przychylną) wspaniała pamięć do zdarzeń i szczegółów, do odtworzenia kolorytu tak wielu miejsc, czasem dość egzotycznych, i do ukazania wielu postaci. Niektóre z przygód wydają się wręcz nieprawdopodobne, lecz – wierząc w prostolinijność i rzetelność autora – wiemy, że tak było naprawdę. I na takie teksty czekamy.

<<< Piotr Dobrołęcki Kwartalnik Literacki Wyspa red. nacz.